Dobry wyjazdowy występ

Piast PiastówPromyk Nowa Sucha

2 - 1


W meczu Warszawskiej Ligi Okręgowej Piast Piastów wygrał z promykiem Nowa Sucha 2:1 (1:1). Bramkę dla naszej drużyny zdobył Tomasz Jurczak (32′). Gole dla gospodarzy padały w 21 i 70 minucie.

Żółte kartki Promyka: 73′ Artur Rogala. Widzów 65.

Szersza relacja w czwartek…

Wystąpiliśmy w składzie: Bartłomiej Dragański, Dominik Popławski, Marcin Jaworski, Marek Simiński, Sławomir Kuczek, Marcin Gajda, Marcin Nowak (83′ Paweł Zienkiewicz), Robert Dąbrowski, Kamil Marcinkowski, Tomasz Jurczak (70′ Michał Maciak) i Sylwester Płacheta (70′ Artur Rogala).

Więcej

Piłkarska środa

W środku tygodnia także trzeba walczyć o punkty. Seniorzy po ograniu trzeciej drużyny ligi teraz przystępują do pojedynku z wiceliderem. Piast Piastów ma jeszcze szansę na awans więc z pewnością będzie chciał przedłużyć swoje nadzieje. Co ciekawe Promyk może się przysłużyć Perle Złotokłos, ponieważ trzy punkty lidera przy jednoczesnej porażce Piasta oznaczać będą awans do IV Ligi pierwszej z ekip. W tej sytuacji możemy jednocześnie dać awans i mocniej zbliżyć się do utrzymania. Zagramy też dla Dawida Grochowskiego, który nabawił się bolesnego urazu i z wtorkowego treningu zabrała go karetka. Wyjazdowe spotkanie rozpocznie się o 18:00, a wyjazd z Nowej Suchej zaplanowano na 16:00. Zapraszamy życząc powrotu do zdrowia Dawidowi!

24.05.2017 (środa) godz. 18:00 – Piastów
Warszawska Liga Okręgowa
Sędziuje: P. Lewandowski (P. Szewczyk, P. Pawlak)
Piast Piastów – Promyk Nowa Sucha

Kapitalne widowisko w Nowej Suchej

Promyk Nowa SuchaLKS Chlebnia

2 - 1


W meczu Warszawskiej Ligi Okręgowej Promyk Nowa Sucha wygrał z LKS Chlebnia 2:1 (0:0). Bramki dla naszej drużyny zdobywali: Robert Dąbrowski (76′) i Marcin Jaworski (90’+3). Gol dla gości padł w 46 minucie.

Żółte kartki Promyka: 43′ Marcin Jaworski. Widzów 120.

To był mecz dla którego warto obserwować rozgrywki Warszawskiej Ligi Okręgowej. Z jednej strony Promyk, który walczy o utrzymanie i musi zbierać punkty nawet z teoretycznie mocniejszymi zespołami. Z drugiej LKS Chlebnia, który zmienił trenera i jego nowy szkoleniowiec debiutował w niedzielne popołudnie. Wiadomo było, że zespół z Nowej Suchej prezentuje dużo lepszy futbol na własnym stadionie, ale nowy sternik na ławce działa bardzo mobilizująco na każdy zespół. Widać to zresztą było po samym trenerze gości, który w Nowej Suchej pojawił się już na dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem i samotnie zajął się ustawianiem grzybków do rozgrzewki dla swoich podopiecznych. Takie podejście zwiastowało, że rywale zagrają o pełną pulę nawet jeśli ich szansa na awans jest minimalna. Pierwsza połowa mimo, że licznie przybyli kibice nie zobaczyli żadnej bramki z pewnością ich nie zawiodła. Gospodarze groźniejsi byli po stałych fragmentach gry, ale nasze strzały po dośrodkowaniach w pole karne mijały światło bramki. Jedną z lepszych okazji dla nas (wynikającą z gry) miał Sylwester Płacheta, ale jego próbę zastopował golkiper z Chlebni. Po drugiej stronie boiska też było groźnie, choć tym razem w podobnej sytuacji zwycięsko z pojedynku wyszedł Bartłomiej Dragański. Odnotować należy też dwa faule, po których również mogło być bardzo groźnie. Kamila Marcinkowskiego nieprzepisowo poza polem karnym zatrzymał bramkarz rywali, natomiast w Promyku Marcin Jaworski uniemożliwił dalszy bieg z piłką napastnikowi gości. Obaj faulujący gracze ukarani zostali żółtymi kartkami, ponieważ ich interwencje zapobiegły dużej szansie na zdobycie gola. Ostatnia minuta pierwszej połowy przyniosła też mniej sportowe emocje, gdy gracz przeciwnika uderzył łokciem w twarz naszego piłkarza. Decyzja sędziego była zdecydowana i po czerwonej kartce LKS Chlebnia czekała gra w dziesiątkę przez całą drugą połowę. Dało nam to przewagę na kolejne 45 minut, ale mało kto się spodziewał, że nie będzie to najlepszy czas dla osób o słabych nerwach. Drugą połowę rozpoczęli zawodnicy z Nowej Suchej, ale po stracie piłki rywale ruszyli z kontratakiem. Był moment w którym wydawało się, że wstępnie opanowaliśmy sytuację, ale najlepszy strzelec Ligi Okręgowej minął naszego obrońcę i strzałem w długi róg wyprowadził kolegów z Chlebni na prowadzenie. Wszystko to zajęło 23 sekundy od gwizdka rozpoczynającego drugą część spotkania. Sytuacja się więc skomplikowała, gdyż goście mając jednego zawodnika mniej nastawili się na obronę i szukanie szans w kontrataku. My musieliśmy zaatakować, co nie zawsze nam wychodziło. Pokazaliśmy jednak wielką wolę walki i za swoją postawę zasłużyliśmy na gola. Niestety nie wszystko szło zgodnie z planem, ponieważ nie mogliśmy znaleźć sposobu na bramkarza drużyny przeciwnej. Strzał Łukasz Piórkowskiego zza 16 metra golkiper gości przeniósł nad poprzeczkę, a próbę Marka Simińskiego z linii bramkowej wybił obrońca z Chlebni. Atutów mieliśmy sporo, ale upragnione trafienie przyniosło dopiero dośrodkowanie z prawej strony. Do piłki najwyżej wyskoczył Robert Dąbrowski i strzałem głową doprowadził do remisu. Podział punktów nikogo nie zadowalał więc ostatni kwadrans przyniósł niesamowite emocje. Przeciwnik mimo braku jednego piłkarza wcale nam nie ustępował i także szukał swoich okazji. Jedna z ich prób zmierzała w okienko bramki strzeżonej przez Bartłomieja Dragańskiego, ale nasz zawodnik popisał się fantastyczną interwencją, którą przypomniał, że podczas obozu w Międzyzdrojach nieprzypadkowo pytała o niego Flota Świnoujście. Mając dobrze dysponowanego bramkarza mogliśmy więc poszukać swoich szans na zwycięstwo. Mogliśmy to osiągnąć w najpiękniejszy z możliwych sposobów, ale uderzenie przewrotką Sylwestra Płachety wylądowało na poprzeczce. Nie była to pierwsza próba naszego zawodnika w tej rundzie na taką formę zdobycia gola, ale są kibice, którzy uważają, że do końca sezonu „Silvinio” zdąży strzelić bramkę w ten sposób. Doliczony czas gry także nie zawiódł naszych fanów, którzy już się nauczyli, że nie wolno opuszczać stadionu przed końcowych gwizdkiem. Do wejścia na boisko szykował się Paweł Zienkiewicz, a do zmiany ruszył utykający Sylwester Placheta. „Pawka” zmienił jednak Łukasza Piórkowskiego, a Sylwek chwilę później zapomniał o bólu i ruszył do prostopadłego zagrania. Wpadł w pole karne, gdzie został sfaulowany przez obrońcę przeciwnika. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a stadion… zamarł. Rzut karny to jeszcze nie bramka i trzeba go porządnie wykonać. Nie jest to łatwa sztuka szczególnie w 90+3 minucie przy stanie 1:1. Jak duża jest przy tym presja mógł się chociażby przekonać gracz Naprzodu Brwinów w ten weekend, gdy miał szansę dać swojemu zespołowi zwycięstwo, ale nie wykorzystał „jedenastki” w ostatniej minucie i skończyło się remisem. Promyk bardzo potrzebował trzech punktów, a odpowiedzialność na siebie wziął kapitan Seniorów Marcin Jaworski. Ustawił piłkę, przeciwnik ją delikatnie przesunął, „Jawor” ją poprawił i sędzia zagwizdał nakazując wykonanie rzutu karnego. Bramkarz gości wyczuł intencje strzelca, ale uderzenie było na tyle mocne, że nie zdołał uchronić swojego zespołu przed utratą gola. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie. Wielka radość w naszej drużynie i wielkie pretensje do arbitra wśród przeciwników. Zaowocowało to czerwona kartką już po zakończeniu pojedynku. Nas jednak to już nie interesowało, ponieważ po 25 kolejkach w końcu opuściliśmy strefę spadkową. Teraz pozostaje wierzyć, że już do niej nie wrócimy.

Wystąpiliśmy w składzie: Bartłomiej Dragański, Dominik Popławski, Marcin Jaworski, Marek Simiński, Sławomir Kuczek (60′ Tomasz Jurczak), Michał Maciak (80′ Łukasz Pacholski), Robert Dąbrowski, Marcin Gajda, Kamil Marcinkowski, Łukasz Piórkowski (90′ Paweł Zienkiewicz) i Sylwester Płacheta.

Więcej

Orliki żegnają się z II Ligą

Promyk Nowa SuchaPogoń Grodzisk Mazowiecki

1 - 5


W meczu II Warszawskiej Ligi Orlików Promyk Nowa Sucha przegrał z Pogonią Grodzisk Mazowiecki 1:5 (0:0, 0:0, 0:2, 1:3). Bramkę dla naszej drużyny zdobył Wiktor Sot.

Nasz zespół wyraźnie się zaciął i usilnie poszukuje przełamania. Kolejna porażka oznaczała, że stracimy szanse na utrzymanie, dlatego potrzebowaliśmy zwycięstwa z Pogonią. W poprzednich latach toczyliśmy z tym zespołem zacięte boje i zdarzało nam się wygrywać, dlatego wierzyliśmy w poprawę naszych humorów. Pierwsze dwie kwarty mimo przewagi gości dawały nadzieje, że powalczymy o korzystny rezultat. Wszystko jednak zniweczył fantastyczny strzała w okienko przez zawodnika gości. Rywale wyszli na prowadzenie, które jeszcze przed końcem trzeciej części spotkania mocnym strzałem podwyższyli do dwóch goli. Przeciwnik poczuł się dużo pewniej i w ostatniej odsłonie zdobył jeszcze trzy bramki. Na pocieszenie pozostało nam honorowe trafienie Wiktora Sota. Niekorzystny wynik definitywnie przekreślił nasze szanse na utrzymanie i w kolejnym sezonie występować będziemy w III Lidze. Nowe rozgrywki przyniosą sporo zmian, ponieważ grać już będziemy w dziewięcioosobowych składach. Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, ale miejmy nadzieje, że dwóch dodatkowych graczy na boisku przyniesie też dużo lepsze wyniki.

Wystąpiliśmy w składzie: Hubert Chłystek, Bartosz Szałaj, Igor Kowalski, Nikolas Krzemiński, Wiktor Sot, Mateusz Łukawski i Bartosz Figat. Grali także: Oliwier Tataj, Mateusz Boczkowski, Bartosz Bernaszuk oraz Jacek Wyziński.

Więcej

Młodziki zatrzymali Pogoń

Promyk Nowa SuchaPogoń Grodzisk Mazowiecki

5 - 2


W meczu IV Warszawskiej Ligi Młodzików Promyk Nowa Sucha wygrał z Pogonią Grodzisk 5:2 (2:0). Bramki dla naszej drużyny zdobywali: Maciej Księżak x2, Ksawery Pętlak, Bartosz Sokołowski i Piotr Kuran.

Nasi piłkarze w ostatnich tygodniach spisują się bardzo dobrze. Wygrywamy bądź remisujemy, ale nie dopuszczamy do sytuacji, żeby zejść z boiska pokonanym. Przełożyło się to na przekonanie, że w kolejnym pojedynku także sięgniemy po punkty. Rywal był jednak najmocniejszy z możliwych, gdyż do Nowej Suchej przyjechała Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Zespół ten wygrał wszystkie spotkania i z kompletem punktów przewodził stawce. Lider potwierdził swoją pozycję w początkowych fragmentach, gdy mocniej zaatakował naszą bramkę. Promyk szukał swoich szans w kontrataku, aż w końcu sam na sam z bramkarzem wyszedł Maciej Księżak i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Powyższe trafienie było jak impuls do działania. Nasi gracze ruszyli do ataku i ich gra mogła się podobać. To zawodnicy z  Nowej Suchej mieli dużo więcej do powiedzenia w polu karnym rywala, ale skończyło się tylko na jednym golu. W podobnej akcji tym razem oko w oko z golkiperem gości stanął Ksawery Pętlak i także się nie pomylił. Po udanej pierwszej połowie zacieraliśmy ręce na drugie pół godziny. Można było się obawiać, że lider z Grodziska pokaże swoje lepsze oblicze, ale to u gospodarzy wszystko działało jak dobrze naoliwiona maszyna. Strzelanie w drugiej połowie ponownie rozpoczął Maciej Księżak, ale momentami raziliśmy nieskutecznością. Nie szło samemu to pomógł bramkarz rywala, który niefortunną interwencją sprawił, że piłka wylądowała pod nogami Bartosza Sokołowskiego. Piłkarzowi Promyka nie pozostało nic innego jak skierowanie futbolówki do pustej bramki. Wysokie prowadzenie delikatnie nas uśpiło przez co przeciwnik zdobył swojego pierwszego gola. Pogoń mogła uwierzyć, że nie wszystko jeszcze stracone, ale ich marzenia szybko zniweczył Piotr Kuran. Tuż po wejściu na boisko zamknął dośrodkowanie z prawej strony i nie pozostawił złudzeń kto w tym pojedynku jest lepszy. Przeciwnik zdołał jeszcze w końcówce zmniejszyć rozmiary porażki, ale tego dnia nie byli w stanie przeciwstawić się bardzo dobrze dysponowanemu zespołowi z Nowej Suchej.

Wystąpiliśmy w składzie: Antoni Siekiera, Jan Kowalik, Jakub Szypszak, Patryk Woliński, Kacper Plichta, Bartosz Sokołowski, Ksawery Pętlak, Maciej Księżak i Oliwier Dąbrowski. Grali także: Bartosz Plichta, Szymon Kowalski, Gracjan Woś, Krystian Sobczak, Mateusz Zarzycki, Piotr Kuran, Łukasz Rogalski oraz Kacper Szychowski.

Więcej