Trampkarze samotnym liderem

Promyk Nowa SuchaŻyrardowianka Żyrardów

2 - 1


W meczu II Warszawskiej Ligi Trampkarzy Promyk Nowa Sucha wygrał z Żyrardowianką Żyrardów 2:1 (2:0). Bramki dla naszej drużyny zdobywali: Hubert Mikulski i Maciej Grochowski.

Dzień przed spotkaniem nasi piłkarze uzyskali informacje, że współliderujący w tabeli LKS Osuchów stracił punkty z Partyzantem Leszno. Nadarzyła się więc okazja aby objąć samotne prowadzenie. Zadanie najprostsze z możliwych – wystarczy… wygrać mecz. Rywalem była Żyrardowianka, która też miała coś do udowodnienia. Zwycięstwo nad Promykiem pozwalało jej zbliżyć się do liderów. Zaczęliśmy jednak bardzo efektownie, a główną rolę odegrał ten, który tego dnia świętował urodziny. Hubert Mikulski najpierw umiejętnie wykończył prostopadłe zagranie i wyprowadził zespół na prowadzenie, a parę minut później idealnie dograł do Macieja Grochowskiego, który dał dwa trafienia przewagi. Wydawało się, że szybko ustawiliśmy spotkanie, ale gracze z Żyrardowa nie zamierzali się poddawać i jeszcze w pierwszej połowie jedna z ich prób wylądowała na słupku. Był to znak, że druga część meczu będzie ciężką przeprawą. Tak też się stało i po zmianie stron oglądaliśmy bardzo emocjonujące widowisko. To goście częściej operowali piłką, a my staraliśmy się odgryzać kontrami. Mimo kilku okazji mieliśmy problem z celnym uderzeniem w światło bramki. Sztuka ta udała się za to po drugiej stronie boiska, gdy strzał piłkarza Żyrardowianki wylądował w siatce po odbiciu się jeszcze od słupka. W ostatnich minutach widzieliśmy sporo walki i piłka przenosiła się spod jednego pola karnego pod drugie. Więcej działo się w naszym polu karnym, ale udało się wybronić wszelkie próby gości i inkasując komplet punktów już samotnie zasiadamy na fotelu lidera.

Wystąpiliśmy w składzie: Michał Regulski, Kamil Kościug, Aleksander Psiuk, Hubert Kowalski, Kacper Drązikowski, Hubert Mikulski, Paweł Księżak, Damian Chełmiński, Damian Kaczor, Paweł Piotrowski i Maciej Grochowski. Grali także: Mikołaj Krzemiński, Mateusz Mycka, Sebastian Siekielski oraz Mateusz Kukieła.

Więcej

Podział punktów z Unią

Unia BoryszewPromyk Nowa Sucha

4 - 4


W meczu II Warszawskiej Ligi Orlików Unia Boryszew zremisowała z Promykiem Nowa Sucha 4:4 (1:3, 1:0, 0:0, 2:1). Bramki dla naszej drużyny zdobywali: Bartosz Szałaj x2 i Mateusz Łukawski x2.

Pojedynki Promyka z Unią zawsze dostarczały sporych emocji i przyciągały na trybuny sporo kibiców. Nie inaczej było tym razem. Pierwsze co się rzuciło w oczy to, że nasz zespół posiadał znacznie liczniejszą kadrę, co mogło sugerować, że lepiej wytrzymamy ten mecz kondycyjnie. Boiskowe wydarzenia miały jednak odwrotny przebieg, choć wcale nie było to związane z brakiem sił. Od pierwszych minut to Promyk ruszył do ataku, a chwilę później cieszyliśmy się z prowadzenia, gdy do wybitej przed pole karne piłki dopadł Bartosz Szałaj i jego strzał zatrzepotał w siatce. Unia dość szybko odpowiedziała, choć dopisało jej sporo szczęścia. Piłka uderzona przez napastnika gospodarzy odbiła się od naszego obrońcy czym zmyliła Huberta Chłystka i zrobiło się 1:1. Promyk jednak dalej atakował, a odpowiedzialny za środek pola Bartosz Szałaj nie przepuścił żadnej futbolówki. Zaowocowało to kopią pierwszej bramki, choć za drugim razem zawodnik gości minął jeszcze obrońcę z Sochaczewa. W tej części gry wychodziło nam całkiem sporo, co ostatecznie udokumentowaliśmy jeszcze jednym golem autorstwa Mateusza Łukawskiego. Kolejne pół godziny to już bardziej pokaz gry w defensywie obu drużyn. Mieliśmy niewiele okazji, a w ogólnych sytuacjach przodowali Unici. Trzykrotnie byli bliscy osiągnięcia zamierzonego celu, ale dwie próby świetnie zatrzymał Bartosz Bernaszuk (raz wybijał z linii bramkowej). Przeciwnicy dopięli jednak swego zdobywając kontaktową bramkę w drugiej kwarcie. Ostatnie piętnaście minut było pełne zwrotów akcji. Najpierw swojego drugiego gola w meczu zdobył Mateusz Łukawski znacznie przybliżając nas do końcowego sukcesu. Finisz należał jednak do Unii, która pokazała, że można odwrócić losy pojedynku. Kontaktową bramkę mimo ofiarnej interwencji Huberta Chłystka zdobyli siedem minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego, a remis zagwarantowali sobie 5 minut później. Pozostał nam lekki niedosyt, że nie udało się utrzymać przewagi, ale z drugiej strony nasz rywal do tej pory wygrał wszystkie spotkania i dopiero Promyk nie zszedł z boiska pokonany.

Wystąpiliśmy w składzie: Hubert Chłystek, Bartosz Bernaszuk, Igor Kowalski, Mateusz Boczkowski, Bartosz Szałaj, Wiktor Sot i Nikolas Krzemiński. Grali także: Mateusz Łukawski, Bartosz Figat, Jacek Wyziński, Kamil Malara oraz Dawid Markus.

Więcej

Emocjonujące spotkanie Juniorów

Promyk Nowa SuchaJedność Żabieniec

4 - 3


W meczu I Warszawskiej Ligi Juniorów Starszych Promyk Nowa Sucha wygrał z Jednością Żabieniec 4:3 (1:2). Bramki dla naszej drużyny zdobywali: Radosław Sokołowski x2, Mateusz Jaworski i Karol Kaźmierczak.

Liga Juniorów w tym sezonie jest o tyle ciekawa, że nie licząc Warszawskiej Akademii Piłki Nożnej, która zdystansowała resztę stawki to właściwie każdy zespół ma realne szanse na drugie miejsce. Dzieje się tak, ponieważ drużyny z miejsc 2-7 prezentują zbliżony poziom i nieustannie dzielą się między sobą punktami. Można się więc było spodziewać, że wyrównanie będzie także gdy mierzyć się będą Promyk i Jedność. Efektownie rozpoczęli goście, gdy tuż po pierwszym gwizdku trafili w poprzeczkę. Następnie jednak to nasz zespół stworzył dwie dobre okazje, choć w obu przypadkach próba strzału została zblokowana przez obrońców z Żabieńca. Przełamanie przyniosło dopiero prostopadłe zagranie do Mateusza Jaworskiego, który zrobił z niego użytek i otworzył wynik rywalizacji. Dosyć długo utrzymywał się korzystny dla Promyka rezultat, ale ostatnie minuty pierwszej połowy należały do rywali. Najpierw po szybkiej kontrze wyrównali, a w końcówce wyszli na prowadzenie. Po zmianie stron zmuszeni byliśmy więc do odrabiania strat. Początkowo nam to nie wychodziło, a więcej z gry mieli przeciwnicy. Wszystko odwróciło się na naszą korzyść po fatalnym błędzie golkipera Jedności. Chwilę jego zawahania przy wybiciu piłki wykorzystał Radosław Sokołowski i nie pozostało mu nic innego jak strzał do pustej bramki. Promyk znów uwierzył w siebie i czekał na kolejne okazje. Taka nadarzyła się, gdy w pole karne wpadł zdobywca wyrównującego gola. Został on nieprzepisowo zatrzymany i arbiter podyktował „jedenastkę”. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany i wymierzając sprawiedliwość wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Wtedy do ataku ruszyli przeciwnicy, a swoje dwie najlepsze szanse mieli przy rzutach wolnych. Na szczęście z obu prób obronną ręką (pierwszy raz nawet nogą) wyszedł Bartłomiej Siekiera i wynik się nie zmieniał. Decydujący cios zadaliśmy pod koniec, gdy po rzucie rożnym Karol Kaźmierczak strzałem głową dał dwa trafienia przewagi. Rywale ambitnie walczyli do końca, co skutkowało utratą gola w ostatniej akcji meczu. Po nim sędzia zakończył spotkanie.

Wystąpiliśmy w składzie: Bartłomiej Siekiera, Dominik Kaczor, Bartłomiej Stypuła, Dawid Grochowski, Michał Kaźmierczak, Radosław Sokołowski, Karol Kaźmierczak, Daniel Białczak, Bartosz Kaczor, Mateusz Jaworski (Adam Sieradzki) i Mateusz Rutecki.

Więcej

Trzy punkty zostały na Okęciu

Okęcie 2014 WarszawaPromyk Nowa Sucha

5 - 1


W meczu V Warszawskiej Ligi Młodzików Okęcie 2014 Warszawa wygrało z Promykiem Nowa Sucha 5:1 (3:0). Bramkę dla naszej drużyny zdobył Bartosz Sokołowski.

Po porażce z Partyzantem chcieliśmy odbudować swoje morale, ale nie było to wcale łatwe zadanie ponieważ Okęcie także wygrało wszystkie dotychczasowe mecze. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie dwie dobre okazje, ale kluczowe dla losów pojedynku okazało się drugie 15 minut. W tym czasie gospodarze trzykrotnie trafili do siatki i nasza sytuacja zrobiła się bardzo trudna. Ważne jednak, że po zmianie stron nie spisaliśmy tego meczu na straty i walczyliśmy o korzystny rezultat. Potwierdzeniem tego był gol Bartosza Sokołowskiego, który wlał w nasze serca nadzieje. Trwała ona 10 minut, gdyż po tym czasie rywale kolejny raz pokonali naszego bramkarza. Nie składaliśmy broni, ale widać było, że tego dnia Okęcie jest poza naszym zasięgiem i zasłużenie sięgnęło po komplet punktów. Potwierdzeniem tego była jeszcze jedna bramka na sześć minut przed końcem. Szansa powrotu na zwycięski szlak już za tydzień, gdy będziemy podejmować Offensywę Książenice.

Wystąpiliśmy w składzie: Antoni Siekiera, Jan Kowalik, Jakub Szypszak, Łukasz Rogalski, Maciej Księżak, Kacper Plichta, Krystian Sobczak, Bartosz Sokołowski i Patryk Woliński. Grali także: Piotr Kuran, Oskar Korbień oraz Kacper Szychowski.

Więcej

Stolica nam nie leży…

Świt WarszawaPromyk Nowa Sucha

2 - 1


W meczu Warszawskiej Ligi Okręgowej Świt Warszawa wygrał z Promykiem Nowa Sucha 2:1 (1:0). Bramkę dla naszej drużyny zdobył Sławomir Kuczek (77′). Bramki dla gospodarzy padały w 13 i 46 minucie.

Żółte kartki Promyka: 74′ Kamil Marcinkowski. Czerwone kartki Promyka: 75′ Dominik Popławski, 81′ Kamil Marcinkowski. Widzów 100.

Patrząc na układ tabeli był to dość ważny dla nas mecz i ewentualne trzy punkty pozwalały odskoczyć od rywali będących na pozycjach potencjalnie spadkowych. Pierwsze co zaskoczyło to stan murawy na Świcie. Krótko mówiąc gorszy niż boczne boisko w Nowej Suchej. Płyta była jednak identyczna dla wszystkich więc szybko musieliśmy zaadoptować się do panujących warunków. Szło nam to bardzo słabo. Brakowało woli walki, zaangażowania i trudno było doszukać się składnych akcji. Taką postawę Promyka wykorzystali gospodarze zdobywając bramkę jeszcze w pierwszym kwadransie spotkania. Po straconym golu niewiele się poprawiło i rozgrywaliśmy chyba najsłabszy pojedynek w tym sezonie. Większość górnych piłek padała łupem zawodników Świtu, a próba gry „dołem” kończyła się stratą i kontratakiem rywali. Gracze z Warszawy stworzyli jeszcze kilka okazji, choć mieli problem ze skierowaniem futbolówki w światło bramki. Po drugiej stronie boiska mogliśmy odnotować tylko jedną poważniejszą szansę na gola, ale strzał Adrian Chałubka po podaniu Kamila Wróbla wybronił golkiper gospodarzy. Na domiar złego w przerwie musieliśmy dokonać pierwszej wymuszonej zmiany i nasi bramkarze zamienili się miejscami. Drugie czterdzieści pięć minut rozpoczęliśmy najgorzej jak tylko można. Zbyt krótkie dogranie do naszego bramkarza przechwycił napastnik Świtu i 50 sekund po rozpoczęciu minął golkipera Promyka i trafił do pustej bramki. W całym spotkaniu na plus możemy zapisać sobie tylko ostatnie dwadzieścia minut, choć i tu popełnialiśmy błędy. Przejęliśmy inicjatywę gotowi do walki nawet o zwycięstwo. W tym czasie rywale stosowali dość proste metody faulując naszych graczy z dala od własnej bramki. Spore problemy sprawiał im Kamil Marcinkowski notorycznie pociągany za koszulkę. Po jednym z takich fauli mieliśmy rzut wolny, ale zanim do niego doszło to po wymianie boiskowych „uprzejmości” zmuszeni byliśmy do kontynuowania rywalizacji w dziesięcioosobowym składzie. Ze stałego fragmentu gry uderzył Sławomir Kuczek, a z jego strzałem nie poradził sobie bramkarz i złapaliśmy kontakt. Stopniowo angażowaliśmy coraz większą liczbę graczy w ofensywę narażając się na kontry. Dziesięć minut przed końcem do prostopadłego zagrania ruszył piłkarz Świtu, ale został dogoniony przez Kamila Marcinkowskiego. Nasz zawodnik wytrącił mu futbolówkę spod nóg, ale upadek napastnika gospodarzy został zinterpretowany przez sędziego jako faul i po czerwonej kartce zostało nas tylko dziewięciu. Mimo wszystko na boisku nie było tego aż tak widać i do końca walczyliśmy o kolejne trafienie. W doliczonym czasie gry doszło do podobnej sytuacji po drugiej stronie boiska. Do prostopadłego podania rusza Michał Maciak i gdyby do niego doszedł na drodze pozostałby mu już tylko bramkarz. Zostaje jednak ofiarnie złapany przez obrońcę rywali co kończy się… żółtą kartką. Jak widać sędzia może sobie pozwolić na dowolną interpretacje nawet jeśli czuwa nad nim obserwator…

PS W dalszej części zdjęcie uchwycone w idealnym momencie. Zawodnik Świtu szykuje się do „nurkowania” bez kontaktu z Kamilem Marcinkowskim. Efekt? Czerwona kartka dla naszego zawodnika :( Czasami dobrze jak fotograf jest na meczu i można przedstawić kilka zdjęć broniąc własnego zdania…

Wystąpiliśmy w składzie: Bartłomiej Dragański (46′ Mariusz Mikulski), Łukasz Pacholski (55′ Dominik Popławski), Marcin Jaworski, Marek Simiński, Sławomir Kuczek, Michał Maciak, Robert Dąbrowski, Marcin Gajda, Kamil Marcinkowski, Kamil Wróbel (57′ Dawid Stypuła (88′ Karol Drązikowski) i Adrian Chałubek.

Więcej