Lubię kiedy weekendy zaczynają się w środę…

KS TeresinPromyk Nowa Sucha

0 - 1


W meczu I Warszawskiej Ligi Juniorów Młodszych KS Teresin przegrał z Promykiem Nowa Sucha 0:1 (0:1). Bramkę dla naszej drużyny zdobył Damian Łukawski.

Mecze rozgrywane w środku tygodnia jeszcze nie są naszą tradycją, ale na chwilę obecną zadomowiły się na stałe w naszym harmonogramie/terminarzu rozgrywkowym. Podbudowani ostatnią wygraną, odniesioną w bardzo dobrym stylu, wybraliśmy się na kolejny mecz do Teresina. Wiemy doskonale, że każdy mecz jest ważny. A w danej chwili najważniejszy. Nie inaczej było i tym razem. Smaczku dodawał fakt, że był to mecz „derbowy”. Wiadomo, że można przegrać jakieś spotkanie, ale nie „derbowe”. Tu się liczy tylko wygrana i zgarnięcie trzech punktów. Środek tygodnia wiąże się jeszcze z dodatkowym punktem, czyli rozgrywanie spotkania w późniejszych godzinach przy sztucznym oświetleniu. Jeśli „góra” ustawi spotkanie drużyn z niedalekiej odległości, to wszystko można jeszcze ogarnąć. Gorzej, gdy w przyszłej kolejce, w środku tygodnia jedziemy na mecz do Garwolina (dodatkowo już zaczęła się szkoła). Dziękuję za pomysłowość „góry”. A co do meczu „derbowego” Teresin – Promyk Nowa Sucha? Należy zwrócić uwagę, że ranga tego spotkania dawała nadzieję na bardzo dobre spotkanie. Wiadomo było, że każdy chciał to spotkanie wygrać i pokazać się z jak najlepszej strony. Nie inaczej było w naszych zamiarach. Podeszliśmy do tego spotkania bardzo zmotywowani. Dodatkowym bodźcem jak zwykle okazali się nasi wspaniali Kibice, którzy w licznej grupie udali się na ten mecz. Wielki „szacun” dla Mariusza, który mimo choroby/kontuzji również przybył na to spotkanie. Wszystko więc przemawiało za nami. Mecz rozpoczęliśmy z dużym impetem. Po kilku składnych akcjach, kwestią czasu było, kiedy padnie pierwsza dla nas bramka. Z początku jednak, piłka ani miała w zamiarze znaleźć się w „siacie”. Kilka razy przeleciała sobie koło/nad bramką. Gospodarze również nie zamierzali pozostawać biernymi graczami spotkania i też próbowali coś wrzucić do „siaty”. Ale w pewnym momencie u nas zaczęło się wszystko zazębiać na 100% i nasze akcje stawały się coraz groźniejsze. Po jednej z takich akcji padła dla nas bramka. Wrzutka z linii autowej, przedłużenie głową w pole karne, a tam już czekał Damian Łukawski, który ładnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce bramki Teresina. Nic tylko iść za ciosem i pociągnąć dalej. I to staraliśmy się zrobić. Tylko, że już nic do końca pierwszej połowy nie wpadło. Graliśmy, ale żadnej akcji nie potrafiliśmy zamienić na bramkę. Przerwa, podczas której jak zwykle Trener Marcin uczulał swoich zawodników na to jak mają grać, co jeszcze muszą poprawić i jak mają się w danej chwili ustawiać wskazywała, że w drugiej połowie obejrzymy jeszcze bramki strzelane przez naszych zawodników. I z takim zamiarem wyszliśmy na drugą połowę spotkania. Zmiany podyktowane bardzo szeroką i wyrównaną kadrą, mogły nas w tym jeszcze bardziej utwierdzić. Graliśmy dobrze, lecz jednak nie z takim „zębem” jak w spotkaniu z Jednością Żabieniec. Efektem tego było to, że mimo sporych ilości okazji nic już nie mogliśmy „ustrzelić”. Szkoda tylu niewykorzystanych okazji ze stałych fragmentów gry. Wiemy doskonale, że potrafimy je bardzo dobrze wykonywać. Pamiętam spotkanie z Ożarowianką i bardzo piękne bramki, które wszystkie padły po stałych fragmentach. A przecież niejednokrotnie, również w innych spotkaniach, takie sytuacje potrafiliśmy zamieniać na bramki. Mamy do tego odpowiednich zawodników, którzy z pewnością wiedzą jak to się robi. A tu taka niemoc. Aż szkoda bo wynik z pewnością byłby inny. Po raz kolejny mogliśmy obejrzeć wykonanie rzutu wolnego ala „Trener M”. Już po raz drugi widzieliśmy to rozwiązanie i po raz drugi strzał w światło bramki. Nic tylko jak przysłowie mówi „do trzech razy sztuka”, by w kolejnym meczu padła z tego ciekawego rozwiązania rzutu wolnego bramka. Należy wspomnieć, że w drugiej połowie gospodarze również starali się zmienić losy meczu i coś „ustrzelić”. Próbowali, lecz na posterunku była nasza obrona włącznie z bramkarzem. I takim sposobem zakończyliśmy to spotkanie wygraną 1:0. Mecz nie był może porywającym spotkaniem, ale jak wspomniałem wcześniej, tu liczył się również aspekt „derbów”. Po spotkaniu z pewnością wiemy, co mamy jeszcze udoskonalić, a co poprawić w naszej grze. I to też nieraz jest ważnym elementem/czynnikiem gry w lidze. Wiemy nad czym mamy pracować, by z dnia na dzień stawać się coraz dojrzalszą i doskonalszą drużyną. Podsumowując należy podziękować i pogratulować całemu zespołowi/wszystkim zawodnikom za dobry mecz, którego wynikiem była nasza wygrana i zgarnięcie trzech punktów, z trenerem Marcinem na czele. Nie mniejsze podziękowania należą Kibicom oraz Trenerowi Mariuszowi za wspaniałe wspieranie naszych zawodników podczas meczu. Mecz z Teresinem to już jednak historia i na chwilę obecną skupiamy się już na kolejnym z Wilgą Garwolin. Po dwóch z rzędu punktowanych kolejkach należałoby podtrzymać dobrą serię i wygrać z Wilgą Garwolin. Tego całej drużynie, Trenerowi Marcinowi jak i wspaniałym Kibicom życzę z całego serducha. Pozdrawiam i do zobaczenia/usłyszenia :)

Relacja: Sławek 

Wystąpiliśmy w składzie: Michał Regulski, Hubert Kowalski, Jakub Felczyński (Mateusz Mycka), Maciej Grochowski, Hubert Mikulski (Aleksander Psiuk), Damian Kaczor (Patryk Felczak), Damian Chełmiński, Paweł Księżak, Kamil Kościug, Adrian Jaworski, Damian Łukawski (Jakub Teodorowicz)

Tabela I Warszawskiej Ligi Juniorów Młodszych:

Pos   Zespół M Goals+/- Pkt
1 Legion Warszawa 10 3520 20
2 Wilga Garwolin 9 2111 17
3 Mazowsze Miętne 9 160 16
4 Perła Złotokłos 10 20-1 15
5 Start Otwock 10 18-3 14
6 Promyk Nowa Sucha 10 18-5 13
7 Jedność Żabieniec 10 16-5 13
8 KS Teresin 10 14-17 4

2 komentarze na temat “Lubię kiedy weekendy zaczynają się w środę…

  1. Zdjęcia slabe bo sztuczne oswietlenie.. ale mozd jutro cos wybiore ;) Sławek czekamy :)

Komentarze są wyłączone