Obóz w Ustce

Minął rok i młodzież Promyka po raz kolejny wybrała się na obóz szkoleniowy do Ustki. Tym razem nad morzem przebywaliśmy w dniach 31 lipca – 9 sierpnia. Poniżej znajdziecie relacje z każdego dnia pobytu.

Dzień 1

No i historia zatoczyła koło, może wcześniej niż by się komuś wydawało. Wróciliśmy po roku nieobecności do Ustki, a konkretnie do Ośrodka Wypoczynkowego Niezapominajka. Można powiedzieć wróciliśmy do siebie. Ośrodek większości dobrze znany, ale jest wiele korzystnych zmian. Zacznijmy jednak od początku. Wystartowaliśmy o 4:15 z Promyka, a na miejsce dotarliśmy o 11:40 (kierowca informował o zdobyciu Ustki o 11:08 – przyp. red.). Nie wiemy jak to można było zrobić, bo zwykle godzina 13:00 to był rekord świata. Widocznie biała „WOWA” plus kierowca to komplet. Może będziemy mieć następcę Kubicy, który nota bene nie odpuszcza. Janek będzie miał ciężko, ale my wszyscy wierzymy w talent naszego kierowcy Wowy. Po przyjeździe kwaterunek, toaleta, obiadek i „odpoczynek”. Rocznik 2002 pobiegł na krótką przebieżkę ok. 7 km plażą, a inni też nie próżnowali. 2008 zorganizowany miał meczyk w piasku na ośrodku, a 2005 i 2006 marszobieg. Jutro zajęcia od świtu, bo bierzemy się do ciężkiej pracy. Mamy nadzieję, że pogoda będzie nam sprzyjać i wszelkie przeciwności losu nas ominą. Boisko, na którym będziemy trenować pozostawia wiele do życzenia. Susza która jest w większości kraju też dała o sobie znać i w Ustce, ale nic nas Promykowców nie da rady załamać i zniechęcić. Do jutra. Pozdrowionka dla wszystkich śledzących nasz pobyt od kierownika zamieszania, trenerów i Prezesa „Jurka” z przesympatyczną Beatką.

Dzień 2

Witamy, troszkę spóźnieni…

Dzień drugi obozu rozpoczęliśmy od rozruchu porannego, a później śniadanko, chwila odpoczynku, treningi na boisku i w terenie. Pogoda w dniu dzisiejszym nas nie rozpieszczała , padało dość intensywnie, ale nie ma mowy o odpuszczaniu. Intensywność jak na razie jest ok. Starsi chłopcy mieli dodatkowe zajęcia w ośrodkowej altance, które sobie sami zorganizowali. Ta sielankowa atmosfera trwała by pewnie do rana, ale nieoczekiwanie pojawił się ich trener „Jarząbek”, który zaprosił na capsztyk. Trzeba jednak stwierdzić, że gusta  mają dobre. Grupy młodsze w wolnych terminach korzystają z atrakcji ośrodka, których co roku przybywa.  Nie wiemy skąd biorą tyle siły i energii. W dniu jutrzejszym trenerzy umówili mecze kontrolne. Będzie okazja sprawdzić się z zespołami, których na co dzień nie mamy w lidze. Do jutra, wszystkim co śledzą nasze poczynania.

PS Szczególne pozdrowienia dla Pauli i Bianki. TRENERZY PROMYK.

Dzień 3

Poranek jak co dzień. Rozruch i przebieżka nad morze. Później śniadanie i poranna toaleta. Trener Murator zabrał swoją ekipę nad morze. Pogoda nam dzisiaj sprzyjała, a woda jak zwykle w Bałtyku mokra. Co do temperatury nikt nie miał zastrzeżeń. Reszta zespołów pracowała nad kondycją w lesie, na plaży oraz na boisku. Po obiedzie rozegraliśmy mecze kontrolne. Rocznik 2002 grał z miejscowym Jantarem Ustka. Trener i naoczni świadkowie orzekli, że to był „pioch, pioch, pioch i pół metra mułu”, ale mamy nadzieję, że w następnych sparingach będzie dużo lepiej. Chłopcy dostali lekcje piłki. Honor Promyka uratował Trener Murator swoimi zespołami. Rocznik 2006 ograł Olimpie Koło 3:2, a 2008 rozegrał sparing z Tarnowskie Góry Gwarek. Wszystkie te mecze sędziował kierownik zamieszania Maniek M. Jutro kolejny dzień, w którym także będziemy grali mecze kontrolne. Czekajcie na dalsze relacje.

PS Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających naszą stronę.

Dzień 4

Kolejny dzień rozpoczął się od rozruchu, podczas którego testowaliśmy nowe ścieżki na plaże. Po śniadaniu roczniki 2002 i 2005 odbyły trening na boisku. Natomiast grupy trenera Muratora i trenerki Asi korzystały z pięknej pogody i regenerowały się nad morzem. Po obiedzie odbyły się dwa mecze kontrolne rocznik 2005 rywalizował z Olimpią Koło, natomiast rocznik 2006 z o rok starszymi chłopcami z Gwarka Tarnowskie Góry. Oba spotkania były prowadzone w dość szybkim tempie, trenerzy byli zadowoleni z realizacji założeń taktycznych oraz zaangażowania zawodników. Rocznik 2008 odbył trening na boisku, natomiast trener Jarząbek w nagrodę za zaangażowanie na porannym treningu zabrał swoją grupę na plażę. Po kolacji wszyscy zawodnicy brali udział w grach i zabawach na terenie ośrodka.

Dzień 5

W dniu dzisiejszym w rozruchu nie brała udziału najmłodsza grupa, ponieważ nie miała tego w planie dnia. Po śniadaniu roczniki 2005 i 2002 odbyły trening na boisku, w czasie którego odbyła się między innymi gra wewnętrzna. Rocznik 2008 rozegrał mecz towarzyski z Olimpic Wrocław. Nasz zespół rozpoczął mecz niepewnie, ale z każdą minutą gra była coraz lepsza i zakończyliśmy mecz pewnym zwycięstwem. Rocznik 2006 odbył trening siłowy na plaży oraz skorzystał z kąpieli w morzu. Po obiedzie dwie najstarsze grupy były na plaży i kąpały się w coraz cieplejszym morzu. Natomiast roczniki młodsze odbyły trening piłkarski na boisku. Po kolacji zawodnicy przystąpili do sprzątania pokoi, ponieważ jutro spodziewamy się kontroli.

Dzień 6

Poranny deszczyk trochę nas wystraszył, że będziemy musieli korygować plan zajęć treningowych, ale szybko okazało się, że pogoda się wyklarowała i większość grup mogła odbyć poranny rozruch. Ulubioną naszą trasą jest bieg nad morze, a tam robimy pomiary ile wody w poprzednim dniu wypili wczasowicze. Treningi mamy o stałych porach. Wymieniamy się grupami, aby skorzystać no niestety z niezbyt dobrej płyty. Trenerzy umawiają dużo sparingów w terminach drużyn przeciwnych i wtedy korzystamy ze sztucznej nawierzchni boiska bocznego lub płyty głównej Jantara Ustka. Rocznik 2008 rozegrał na treningu porannym mecz kontrolny z TS Gwarek Tarnowskie Góry. Nasi grali dość nierówno ale być może już odczuwają trudy obozu. Wynik końcowy dobry 10:4 więc nie ma co się czepiać. W dniu dzisiejszym rocznik 2006 rozegrał kolejny mecz z miejscowym Jantarem i też udało się strzelić więcej bramek niż nasz przeciwnik, choć trener na rozgrzewce stwierdził, że nie strzelą żadnej bramki bo wszystko leciało w piłkochwyt. Bramkarz nie miał co robić, ale mecz to mecz no i chłopcy zmobilizowali się, poprawili celowniki, naostrzyli armaty i pięć razy odpalili proch. Przeciwnik zadał nam kilka ran, konkretnie trzy. Jutro natomiast rocznik 2005 będzie grał mecz kontrolny. Dziwnym by było jakby trener „Mewa” nie dokonał błyskawicznych transferów i dzięki temu mecz się odbędzie. Trener Jarząb już tak zajechał swoją ekipę, że intensywność biegania jest równa co najwyżej żółwiom. Może być to spowodowane, że jest to najstarszy rocznik i często miewa dodatkowe intensywne zajęcia – oczywiście sportowe. Siłę głównie robimy przy wynoszeniu śmieci, można się zdziwić ile oni tego produkują.

P.S. Pozdrawiamy wszystkich rodziców, którzy śledzą nasze relacje i oczywiście Karola, który je zamieszcza. Zdjęć nie ma na razie bo tak jak z taczkami – nie ma czasu ich załadować.

Dzień 7

Rozpoczęliśmy mocnym wypadem nad morze, żeby chłopcy nie zapomnieli na nie drogi. Po rozruchu jak co dzień toaleta i śniadanko. Treningi rozpoczęły się o tradycyjnych porach przy dobrej pogodzie, która jak na razie nas pozytywnie zaskakuje. Codziennie dwie grupy odwiedzają plażę, na której też organizują lekkie zajęcia i zabawy. Oczywiście woda w Bałtyku jest jedynie mokra bo temperatura wywala z kapci. Po za tym dbamy przede wszystkim o bezpieczeństwo naszych obozowiczów. O godzinie 15:00 jak wspominaliśmy w naszej relacji odbył się mecz rocznika 2005 z wieloma transferami wewnętrznymi. Jednak trener „Krymek” to ma nosa do transferów, wszystkie oczywiście były trafione. Trzeba zaznaczyć, że mimo zmęczenia chłopcy mocno chcieli mecz wygrać oraz zagrać dobrą piłkę i to im się udało. Zwyciężyli w stosunku 8:2. Mogło być lepiej, ale nie wykorzystaliśmy wielu dogodnych sytuacji. Trudy obozu coraz bardziej dają o sobie znać. Wszyscy trenerzy pracują nad poprawą umiejętności swoich podopiecznych, stosując różnorodne, dotychczas nieznane im ćwiczenia. Po kolacji trener Murator zarządził turniej w tenisa stołowego. Stawka nie była mała… Jego ekipy grały o to czy mają następnego dnia rozruch czy nie. No i okazało się, że w tej dyscyplinie sportu pokonali swoich opiekunów Muratora i trenerkę Asię. Zwycięzca finału został do pokoju odniesiony na rękach w glorii chwały. Nie zdziwi nas nic jak młodzi znowu coś wymyślą i założą się o cel nie do osiągnięcia dla naszych opiekunów. Jutro dzień typowo treningowy bez żadnych sparingów, chyba że jakiś wewnętrzny.

PS Pozdrawiamy wszystkich ze słonecznej Ustki. Pewnie tęsknicie już za swoimi pociechami, dlatego… przygotujcie pralki, bo prania będzie dużo.

Dzień 8

Jak pisaliśmy we wczorajszej relacji najmłodsze dwa roczniki miały dziś rano wolne od rozruchu. Reszta grup pobiegła tradycyjnie nad morze. Kto chciał mógł skorzystać z kąpieli w Bałtyku, bo nasz akwen wyglądał rano jak jezioro. Zero fali, przezroczystość wody idealna. Później jak zwykle toaleta, śniadanie i pierwsze treningi. Dzisiaj nie mieliśmy żadnych meczy kontrolnych więc trenerzy popracowali według konspektów, które wcześniej przygotowali. Dzień generalnie upłynął bardzo miło. Kilku chłopców miało wolne w dniu dzisiejszym, bo zgłaszali do trenerów drobne urazy, ale do ligi miejmy nadzieję je wyleczą i będą w pełnej dyspozycji. Jutro ostatni dzień pracy. Trenerzy są pełni optymizmu, że ona przyniesie efekt w lidze. Po takich przygotowaniach w Ustce wszystkie roczniki mają za cel awans do klasy wyżej. W dniu jutrzejszym rocznik 2006 opuści bazę na chwilę aby pojechać na mecz kontrolny. Spodziewamy się dobrej gry. Reszta ekip potrenuje na obiekcie OSiR-u Ustka. Po kolacji przystąpimy do pakowania mandżura.

PS Pozdrawiamy Prezesa Jurka i cały Zarząd za wsparcie w zorganizowaniu tego obozu sportowego.

Dzień 9

Obóz dobiega końca… Dziś odbyliśmy ostanie rozruchy i treningi. Najważniejszym punktem dnia był wyjazd rocznika 2006 na mecz kontrolny do Słupska, do miejscowego Gryfu. Po śniadaniu Kubica odpalił Wowę i o godzinie 10:15 byli na miejscu. Krótka rozgrzewka i przystąpiliśmy do grania. Mecz dla nas zaczął się fatalnie, gdyż w 1 minusie straciliśmy bramkę. Może to i dobrze, bo zmotywowało to naszych do pracy i efektem końcowym było nasze zwycięstwo w stosunku 4:5. Trener Murator był przede wszystkim zadowolony z gry. Pozostałe zespoły potrenowały na boisku. Po południu cały team udał się na plażę pożegnać z Bałtykiem. Na plaży zabawialiśmy się w nową konkurencję – przeciąganie liny. Na koniec rocznik 2002 zmierzył się z kadrą, która okazała się wygraną w stosunku 2:0. Chyba kadrze pomogły okrzyki Raz, raz, raz… Skutki już czuć w dłoniach, plecach i innych częściach ciała naszej kadry. Do zobaczenia jutro na bazie Promyka.

PS Jak będziemy się zbliżać odpowiednio wcześniej damy znać.

Dzień 10

Ostatni dzień obozu to przede wszystkim podróż. Poranna pobudka nie oznaczała wyjścia na rozruch, a jedynie sygnał, że powoli zbieramy się do domu. Nadszedł czas na ostateczne pakowanie i śniadanie, po którym nasi piłkarze udali się w drogę powrotną. Autobus spokojnie dojechał do Nowej Suchej, a o 19:38 przy pomocy kabli i stojącego obok samochodu rozbrzmiał silnik zaparkowanego na czas obozu samochodu trenera Marcina Jaworskiego. To był chyba ten moment, gdy obóz ostatecznie dobiegł końca.

Koniec

3 komentarze na temat “Obóz w Ustce

Komentarze są wyłączone