W dniu wczorajszym nasza drużyna rozegrała drugie spotkanie w rundzie wiosennej sezonu 2008/09.Był to zarazem pierwszy mecz naszej drużyny w roli gospodarza.Przeciwnik – Tajfun Brochów to również drużyna z powiatu sochaczewskiego zatem oglądaliśmy wczoraj derby.Miał to być kolejny „spacerek” dla Promyka, lecz jak się później okazało wcale tak lekko nie było.Na pewno wpływ na to miały wzmocnienia dokonane przez naszego „sąsiada zza miedzy”.Do zespołu z Brochowa dołączyli m.in. Radzio,Botorowicz czy Daniel Wójcik a więc zawodnicy z przeszłością w Orkanie (i nie tylko) mający doświadczenie na dużo wyższym szczeblu rozgrywkowym niż warszawska klasa B.
Mecz miał się zacząć punktualnie o godzinie 15 lecz jak to często bywa w tej klasie rozgrywkowej zaczął się z kilkunastominutowym opóźnieniem.Początek meczu to głównie walka w środku boiska ,sporo niedokładności z obydwu stron,przy czym żadna z drużyn nie potrafiła sobie stworzyć jakiejś klarownej sytuacji do strzelenia bramki.Z upływem minut zarysowała się lekka przewaga naszego zespołu lecz i to nadal nie przyniosło zmiany bądź co bądź niekorzystnego dla nas rezultatu bo za taki trzeba uznać bezbramkowy remis.Jedyny jak do tej pory dość groźny strzał oddał „Bobana”-Dąbrowski po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.I kiedy wydawało się że w tej połowie nie wydarzy się już nic ciekawego piłkę z 30metra starał się po przekątnej wrzucić Łukasz Antosik a wyszedł z tego piękny gol! 1:0 dla naszych:)Bramkarz gości wyszedł na 5-6 metr a „Antoś” go przelobował:) Goście nie zdążyli praktycznie rozpocząć od środka bo sędzia zagwizdał koniec pierwszej połowy.Dodam tylko że gdyby nie ta bramka Łukasz zapewne zostałby w przerwie zmieniony gdyż trener miał pretensje do niego właśnie o brak owych piłek po przekątnej,a także kilka głupich strat bądz niedokładnych podań,a tak to Łukasz został jakby nie było bohaterem pierwszej połowy tego meczu:)
Jeśli miałbym kogoś wyróżnić do przerwy to chyba tylko Marcina Wawrzyniaka który kilka razy szarpnął na prawym skrzydle,a także oddał kilka niestety niecelnych ale zawsze strzałów.A ogólnie cała drużyna może nie grała zle ale brakowało dogodnych sytuacji ,mało było też strzałów,chyba najlepiej można ocenić grę obronną naszej drużyny gdyz przeciwnik ani razu w tej części gry nie stworzył realnego zagrożenia pod naszą bramką.
Druga część spotkania zaczęła się podobnie do pierwszej,czyli mało strzałów ,sytuacji za to dużo walki czasami nawet wręcz.Była też jedna sytuacja kiedy przeciwnik był blisko strzelenia wyrównującej bramki, po tym jak jeden z zawodników drużyny z Brochowa uderzył z dość trudnej sytuacji w słupek bramki bronionej przez Sebastiana Grefkowicza.My też mieliśmy swoich kilka strzałów:uderzali Marcin Jaworski,wcześniej pochwalony przeze mnie „Wawrzyn” czy Jarek Bartosiewicz,lecz żadne z tych uderzeń nie „zapachniało bramką”.W końcu jednak doczekaliśmy się drugiego gola:) W zamieszaniu podbramkowym przytomnością umysłu,sprytem a także boiskowym cwaniactwem wykazał się Marcin Nowak,w jednej z wcześniejszych sytuacji zbyt długo przekładał piłkę i ją stracił lecz tym razem zaraz po tym jak przejął „gałę” w polu karnym przeciwnika szybkim niesygnalizowanym strzałem z tak zwanego czuba umieścił ją w siatce! ,2:0 i w tym momencie już chyba nikt na stadionie nie wierzył że Tajfun mogło być to spotkanie choćby zremisować.Chciałbym dodać jeszcze że popularny „Nowy” wrócił do treningów przed tą rundą i nie osiągnął jeszcze formy sprzed kontuzji lecz i tak już teraz śmiało można powiedzieć że jego powrót wniósł wiele dobrego do gry naszej drużyny.Ambitny,dobrze wyszkolony technicznie,posiadający szeroki wachlarz zagrań(piękne podania otwierające od bramki)a przy tym piłka szuka go w polu karnym to cały Marcin jakiego pamiętamy sprzed kontuzji i jakiego chcielibyśmy oglądać:) Dziś może nie pokazał żadnych fajerwerków,żadnego podania otwierającego drogę do bramki lecz strzelił gola a przy tym potwierdził inne wyżej wymienione atuty.Tak więc brawo Marcin!Wszyscy cieszymy się z Twojego powrotu na boisko:)
W końcówce nie wydarzyło się już nic szczególnego (poza jednym kiksem „Makiego kiedy to sprawdził czujność naszego bramkarza Sebastiana)i mecz zakończył się naszym zwycięstwem 2:0.Dodam tylko że pod koniec meczu sędzia kazał opuścić Mariuszowi-trenerowi ławkę rezerwowych,po czym coach okrążył boisko udając się na przeciwległą stronę boiska a mianowicie do nas na trybuny:D
Po przerwie było kilka zmian w naszej drużynie, ambitnie walczącego Piotrka Ufę zmienił Darek Bartłoszewski,”Jawora” który też zawsze zostawia zdrowie i serce na boisku Tomek Mikulski,”Nowego”zmienił Paweł Olejniczak zaś Jarka Bartosiewicza Tomek Jurczak który według mnie zagrał bardzo ambitnie ,walczył starał się (co nie zawsze robił we wcześniejszych meczach)a przede wszystkim nie zagrał jak „panienka” co też mu się kiedyś zdarzało,tym razem nie dając się (chyba) ani razu przepchnąć, przy czym imponował dobrym przyjęciem,rozegraniem piłki( najlepszy technik w drużynie co wiadomo od dawna).Pozostali zmiennicy także zagrali na niezłym poziomie lecz na ich koncie nie można zapisać żadnej akcji która bynajmniej mi utkwiłaby w pamięci.
Chciałbym pogratulować wszystkim naszym piłkarzom a także trenerowi udanego rozpoczęcia rundy,jak na razie bilans może nie jest tak imponujący jak początek całego sezonu(1 runda to 8:0 z Salosem,5:0 z Brochowem)lecz ja nie mam zamiaru wybrzydzać w końcu po tym meczu naszej drużynie dopisujemy kolejne 3 oczka i małymi kroczkami zbliżamy się do jakże upragnionego awansu:D
Promyk zagrał w składzie:
Sebastian Grefkowicz w bramce ,przed nim rolę stopera (bardzo poprawnie)pełnił Sławomir Kuczek,lewa obrona Łukasz Antosik(strzelec 1 bramki) zaś prawa Mariusz Makowski(tym razem nie zagrał już tak dobrego meczu jak w Żyrardowie gdzie był chyba najlepszy na boisku),przed Sławkiem – Robert Dąbrowski,pomoc to wyżej wspomniani Jawor,Nowy,Wawrzyn a także Kuba Rogoziński(jak zwykle szybki ,dobry w defensywie lecz tym razem nie stanowił zbyt dużego zagrożenia dla bramki Tajfuna),atak to Jarek Bartosiewicz( tym razem tylko jeden niecelny strzał z rzutu wolnego)oraz Piotrek Ufa (który jak zwykle szukał swojej szansy przy każdej piłce dogranej w okolice pola karengo przeciwników).O zmiennikach już pisałem więc dodam tylko że tym razem z ławki rezerwowych nie dane było wejść na boisko Maćkowi Nowickiemu,Tomkowi Śliwinskiemu a także Karolowi Drązikowskiemu(znów zabrakło miejsca na ławce dla kilku graczy w tym Roberta Gajdy i Pawła Zienkiewicza).A na meczu brakowało mi jeszcze popularnego „Masła”-który nazywa się Pilichowski-to takie małe sprostowanie z mojej strony:)
Na koniec coś o naszych kibicach,a mianowicie stawiło się nas sporo lecz jakoś tym razem nikt niestety nie umiał się zmobilizować do głośnego dopingu,na swoje (i reszty) usprawiedliwienie dodam że pogoda była butelkowa toteż niektórzy owymi butelkami się zajęli;)
A za tydzień znowu mecz na trudnym (do grania bo przeciwnik taki sobie:)boisku-kartoflisku w Żyrardowie.
Jarosław Grefkowicz







































Kolejne świetne sprawozdanie ;-) Ze swojej strony zapraszam do głosowania na najlepszego zawodnika meczu (ankieta po prawo).
Oby tak dalej ;D
P.S w ankiecie nie ma wszystkich którzy zagrali.. np. Jurka..
Już jest ;-)
O widzę że ktoś szybko zareagował ;d;d
Sprawozdanie dobre, choć zabrakło mi zdjęć które były swietnym uzupełnieniem w ubiegłym tygodniu.
Święta prawda w sprawie kibiców, co robili to ich sprawa, ale żeby było cicho jak w kosciele… Coś nie tak.
No i brak flagi klubu która z duma powiewała na boisku.Następnym razem trzeba to zmienić!
Są i zdjęcia, dodałem na szybko taką oto galerię ;-)
Jareczku, jedno Twoje stwierdzenie musze zanegowac. Nie wiem jak Makosz zagral z Salosem ale z Brochowem mozna powiedziec ze zagral bezblednie a tego wymaga sie od obroncy ;) Moim zdaniem jedna z wyrozniajacych sie postaci na boisku podczas niedzielnego meczu.
Pzdr.
Daro , Makosz sam po meczu przyznał że sie „obciął” parę razy, przy czym raz o mało nie zaskoczył Sebana ,w drugiej połowie skiksował i mozliwe żeby wbiłby samobója,żeby nie szybka reakcja bramkarza.Ogólnie miałem tego nie uwzględniać w swoim sprawozdaniu ale właśnie kilka osób zwróciło mi uwagę prywatnie żebym pisał obiektywnie albo wcale ,a ten kiks wypomnięli mi w szczególności kiedy sprawozdanie nie było jeszcze zamieszcone na stronie ,tak więc trudno żebym ocenił jego występ jako idealny czy nawet bardzo dobry bo był najwyżej poprawny.Pozdrawiam
W gwoli ścisłości chciałbym dodać ,że miał kilka naprawdę udanych interwencji ale jeśli naprawdę sądzisz że był jednym z najlepszych to chyba byliśmy na innych meczach;p
P.S. Bez urazy ale większość się jednak ze mną zgadza zobacz chociażby głosowanie na najlepszego piłkarza.
No proszę „ktoś” kila razy Zagłosował na Makosza czym niewątpliwie udowodnił że to głosowanie jednak nie jest dobrym odzwierciedleniem formy prezentowanej na boisku.Trzeba zmienić jego formę żeby kilka szybkich kliknięć nie powodowało od razu takich zmian w ankiecie
Zrobione ;-) Teraz głosować mogą tylko osoby zarejestrowane na stronie. Oszukanie poprzez głosowanie kilka razy na tą samą osobę nie będzie już takie łatwe…
Hehe:P Widzę, że osoba Makosza wzbudziła duże zainteresowanie:P Ale jak sami przecież wiecie kibice najmniejsza uwagę zwracają na obrońców. Jeśli bramka nie wpadnie to prawie każdy uważa ze obrona wypełniła dobrze swoje zadanie. A jeśli chodzi o Makosza to myślę, że ciężko było by znaleść drugiego takiego obrońcę na prawą stronę jak on:)
Krzysztof, dzięki za zdjecia.
Misiu z tym że Makosz nie zagrał dobrego spotkania to troszkę przesadziłeś. Makosz zagrał dobry mecz , a że przytrafił mu się kiks, najlepszym się zdarza . A to sprawozdanie z meczu jest ok.
Głos leci na „Jurka”. Wszedł w końcówce i zagrał bardzo dobrze, bez nerwów kierując piłki z namysłem do najlepiej ustawionych zawodników. Nie wiem co było powodem, że nie zagrał od pierwszych minut ( o to trzeba zapytać jego lub trenera), ale na pewno zaprezentowałby się lepiej od słabo grającego tego popołudnia Jarka Bartosiewicza.
Pozdrawiam i szykujcie się na mój wielki powrót :)
Wydaje mi się, że Jurek był na kacu gdyż dzień wcześniej zachlał i wpuszczenie go od pierwszych minut było bardzo ryzykowne :P a tak to przez 75 min zdążył wytrzeźwieć :P