Podziękowanie dla trenera Jerzego Podbrożnego

Coś się zaczyna i coś się kończy. Tym razem końca dobiegła praca w naszym Klubie trenera Jerzego Podbrożnego. Były to cztery lata, które z pewnością zapiszą się w historii Promyka. Trafił do nas trener z ogromnym doświadczeniem. Lata gry w polskich, hiszpańskich i amerykańskich Klubach, występy w Lidze Mistrzów oraz tytuły mistrza Polski, USA czy korony króla strzelców mówią same za siebie. My będziemy pamiętać jeszcze o tym co działo się w tym czasie w zespole z Nowej Suchej. Powspominajmy więc… W paru ogólnopolskich serwisach podano, że trener „ze znanym nazwiskiem” poprowadzi Klub w „A” klasie. Informacja ta została podana 2 grudnia 2014 roku, o czym możecie przeczytać tutaj. Nastała pierwsza runda, w której Promyk nie przegrał ani jednego meczu. Widać było wyraźnie, że drużyna odżyła, a o tej połowie roku i rycerzach wiosny przeczytacie tutaj. Dobre wyniki sprawiły, że Promyk nabrał ochoty na coś więcej niż gra w „A” klasie. Po pierwszej udanej rundzie zapadła decyzja – jedziemy na obóz do Międzyzdrojów. Mieliśmy zapewnionego trenera przygotowania fizycznego, a nawet aerobik. O tych siedmiu dniach poczytacie tutaj. Były też rozmowy na korytarzach czy przy posiłku i nagle na dwa dni przed startem rundy rewanżowej gruchnęła wiadomość. Jerzy Podbrożny zawodnikiem Promyka! Co to tak naprawdę oznaczało nie było jeszcze wiadomo, ale w naszej drużynie pojawił się nietuzinkowy piłkarz. Jako pierwsi boleśnie przekonali się o tym gracze LKS II Chlebnia. Właściwie tego nie da się opisać, ale przeczytać to można tutaj. Trener nie grał dużo, ale w trudnych momentach pojawiał się na boisku i pomagał wyjść z kryzysu. Jak chociażby przez 10 minut w Płochocinie, o czym pisaliśmy tutaj. Do ostatniej kolejki tamtego sezonu walczyliśmy i stało się coś historycznego. Promyk w Lidze Okręgowej! Nigdy wcześniej nie graliśmy na tym poziomie rozgrywkowym, a do tego wszystkiego mieliśmy jeszcze większy powód do dumy. Na meczu Promyka pojawiły się kamery Polsatu :) Małą wzmiankę znajdziecie tutaj. Chcąc walczyć o utrzymanie w „okręgówce” wspólnie z trenerem zdecydowaliśmy się na kolejny obóz w Międzyzdrojach. O nim pisaliśmy tutaj. Po powrocie znad morza dalej udowadnialiśmy, że nigdy nie można nas zlekceważyć zarówno w Lidze Okręgowej jak i już po spadku do „A” klasy. Potrafiliśmy zremisować mecz z SEMP-em Ursynów mimo, że w pierwszej minucie doliczonego czasu gry przegrywaliśmy 0:2. Relację znajdziecie tutaj. Z Passovią Pass z kolei pokazaliśmy, że w 24 minuty można zdobyć sześć bramek, a nawet w cztery skompletować hat-tricka. Przeczytacie o tym tutaj. Na koniec parę słów o zdjęciu na górze wpisu. Jerzy Podbrożny po każdym golu strzelonym w Ekstraklasie wykonywał charakterystyczny samolocik. Uzbierało się ich 122. Parę lat później pojawił się jeszcze jeden samolocik w koszulce Promyka. Po golu na 3:0 z Passovią Pass w spotkaniu, w którym przypieczętowaliśmy awans do Ligi Okręgowej.

Klub Sportowy Promyk Nowa Sucha serdecznie dziękuje Jerzemu Podbrożnemu za współpracę i te historyczne chwile. Życzymy powodzenia w dalszej karierze trenerskiej oraz sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym. Dziękujemy Trenerze!

3:1 dla Podbrożnego

Promyk Nowa SuchaJózefowianka Józefów

3 - 1


W meczu Warszawskiej Klasy A Promyk Nowa Sucha wygrał z Józefowianką Józefów 3:1 (1:1). Bramki dla naszej drużyny zdobyli: Marcin Jaworski (36′, 86′ – karny) i Łukasz Piórkowski (74′). Gol dla gości padł w 32 minucie.

Żółte kartki Promyka: 29′ Marcin Grzywacz, 33′ Piotr Kamiński, 39′ Łukasz Pacholski, 77′ Łukasz Pacholski, 87′ Rafał Dalke, 90’+2 Marcin Jaworski. Czerwone kartki Promyka: 77′ Łukasz Pacholski. Widzów 40.

Przed meczem było wiadomo, że jest to ostatnie spotkanie w roli trenera Promyka Jerzego Podbrożnego i jako pierwsi uczcili to kibice wręczając szkoleniowcowi zespołu z Nowej Suchej drobny upominek. Piłkarzom nie pozostało nic innego jak godnie pożegnać się z trenerem i najlepiej sięgnąć po trzy punkty. Drużyna wyszła zmotywowana, ale rywale też wiedzieli o co grają. Ewentualna wygrana pozwalała im umocnić się na drugiej pozycji czyli lokacie premiowanej awansem. Było więc sporo walki i nikt nie zamierzał odpuszczać. Przez pierwsze pół godziny najlepszą okazję u gospodarzy miał Marcin Jaworski, ale futbolówka przeleciała wysoko nad poprzeczką. W odpowiedzi goście mieli szanse na gola po rzucie karnym, ale jak to kiedyś bywało w Promyku, gdy Sebastian Grefkowicz robił karnego to sam go bronił. Teraz też się tak stało, ponieważ Marcin Grzywacz najpierw faulował, a następnie wyszedł zwycięsko z pojedynku z zawodnikiem Józefowianki. Nie poszło z jedenastu metrów, to przeciwnikowi udało się po rzucie wolnym. Po dograniu na dalszy słupek gracz rywali strzałem głową otworzył wynik rywalizacji. Wtedy nasz kapitan postanowił poprawić skuteczność i parę minut po golu gości on także wpisał się na listę strzelców. Sytuacja dość podobna do poprzedniej, ale tym razem było lepsze wykonanie i zrobiło się 1:1. Z takim też wynikiem zeszliśmy do szatni i trudno było wskazać kto ostatecznie sięgnie po zwycięstwo. Po zmianie stron ponownie w dogodnej sytuacji znalazł się Marcin Jaworski, ale wrócił do nieskutecznego zagrania z pierwszej części rywalizacji. Atmosfera spotkania robiła się coraz bardziej gorąca i gra mocno się zaostrzała. Wydawało się, że trochę uspokoi to gol Łukasz Piórkowskiego, który umiejętnie minął obrońcę gości i uderzeniem pod poprzeczkę dał Promykowi prowadzenie, ale nic takiego się nie stało. Nasza sytuacja skomplikowała się dodatkowo, gdy po drugiej żółtej kartce boisko musiał opuścić Łukasz Pacholski i przez ostatnie minuty graliśmy w dziesiątkę. Przeciwnik poczuł, że to dla niego szansa i mocniej nas przycisnął. Najbliżej osiągnięcia celu był, gdy napastnik z Józefowa uderzeniem zza pola karnego skierował futbolówkę praktycznie w samo okienko bramki. Szczęśliwie dla nas fantastyczną interwencją popisał się Marcin Grzywacz i dalej było 2:1. Do tego Aleksander Psiuk wykorzystał niepewne zagranie bramkarza gości i po przejęciu piłki został przez niego sfaulowany. Do jedenastki podszedł Marcin Jaworski i mocnym i bardzo pewnym uderzeniem pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie zespołu z Nowej Suchej. Mogliśmy więc do końca kontrolować boiskowe wydarzenia i sięgnęliśmy po komplet punktów, który śmiało możemy zadedykować trenerowi Jerzemu Podbrożnemu. Po meczu szkoleniowiec otrzymał podziękowanie zarówno od zawodników jak i od całego Klubu i usłyszał do zobaczenia, bo co ciekawe rozstanie nie będzie wcale długie, ponieważ już w drugiej kolejce rundy rewanżowej spotkamy się z Orłem Kampinos, który poprowadzi Jerzy Podbrożny :)

Wystąpiliśmy w składzie: Marcin Grzywacz, Łukasz Pacholski, Marek Simiński, Marcin Jaworski, Michał Maciak (73′ Jakub Felczyński), Damian Chełmiński (46′ Aleksander Psiuk), Marcin Nowak, Marcin Gajda, Maciej Nowicki, Łukasz Piórkowski (80′ Karol Drązikowski) i Piotr Kamiński (65′ Tomasz Jurczak).

Więcej

Trampkarze kończą na piątym miejscu

Akademia Piłkarska ŻyrardówPromyk Nowa Sucha

0 - 2


W meczu II Warszawskiej Ligi Trampkarzy AP Żyrardów przegrała z Promykiem Nowa Sucha 0:2 (0:2). Bramki dla naszej drużyny zdobyli: Dawid Pikura i Maciej Księżak.

Ostatnia kolejka sezonu była ważna aż dla pięciu zespołów. Przyszłość Włochy i Piast Piastów walczyły o mistrzostwo, natomiast Promyk, FC Komorów i AP Żyrardów chciały uniknąć zajęcia siódmego miejsca, które po analizie sytuacji w wyższym ligach oznaczało lokatę barażową. Czekał nas więc ciekawy pojedynek i ewentualne zerkanie na to co dzieje się w Warszawie, gdzie grał FC Komorów. Trzeba przyznać, że zarówno gospodarze jak i Promyk grały fajną dla oka piłkę. Rywalizacja była wyrównana, ale istotne detale były po naszej stronie. Najpierw na prowadzenie wyprowadził nas Dawid Pikura, a potem wynik podwyższył Maciej Księżak. Mieliśmy więc solidną zaliczkę i z nadziejami wyszliśmy na drugą połowę. W niej obraz gry nie uległ zmianie. Dalej dobrze się oglądało pojedynek obu zespołów, które potrafiły stworzyć sobie dogodne okazje. Zawodziła jednak skuteczność i po zmianie stron goli już nie ujrzeliśmy. Mimo tego nie mieliśmy na co narzekać, ponieważ sięgnęliśmy po zwycięstwo. Dało nam ono piąte miejsce i spokojne utrzymanie, choć można zauważyć, że z drużyn, które zajęły siódme miejsca w grupach spadać będzie tylko jedna. Z owej czwórki i tak reprezentant naszej grupy ma najlepszy bilans więc i tak mogliśmy być spokojni o utrzymanie. Cieszy jednak, że osiągnęliśmy to bez oczekiwania na jakiekolwiek decyzje, a w zwyczajnej sportowej rywalizacji.

Wystąpiliśmy w składzie: Hubert Chłystek, Jan Kowalik, Jakub Szypszak, Gracjan Woś, Piotr Felczyński, Bartosz Plichta, Kacper Plichta, Bartosz Sokołowski, Dawid Pikura, Maciej Księżak i Ksawery Pętlak. Grali także: Szymon Kowalski oraz Łukasz Rogalski.

Więcej